Uśpione miasto - pusto na ulicach, pusto w bramach, pusto w domach. Wszyscy wyjechali... wyjechali tam gdzie jest lepiej, choćby na chwilę. Siedzę w domu i robię nic. A jutro do pracy.
"Coraz częściej myślę popatrz,
biegniemy za szczęściem choć nie możemy go dopaść,
wciąż ucieka nam, bo nie znamy prawdy o nim,
po co łapać króliczka, skoro tak przyjemnie się go goni..."
Pogoda dzisiaj była kiepska. Zachmurzone niebo, zimno i deszczowo. Mimo to wybraliśmy się razem z T. do Łęczycy by obejrzeć wystawę fotograficzną prezentowaną w budynku byłego więzienia w ramach <fotofestiwalu>. Niestety na miejscu okazało się, że w tygodniu wpuszczane są jedynie grupy zorganizowane, najlepiej umówione wcześniej. Szit! Najlepsze jest to, że jeszcze rano przed wyjazdem na stronie łęczyckiego muzeum nie było żadnej informacji na ten temat a oczywiście po powrocie do Łodzi już były... sprytnie ;/ Jeśliby dorzucić do tego opryskliwą obsługę w małych sklepikach, psy-mordercy rzucające się na każdego przechodnia, nieustające piszczenie czegoś-tam w okolicy ratuszu i szarość ulic to trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych wrażeniach. Łęczyca jak narazie to nieprzyjazne, dziwne miasto; padający niemal bez ustanku deszcz pogłębił nasze poczucie niezadowolenia i przyczynił się do śladowych ilości zdjęć z wyprawy. Szkoda, może następnym razem będzie lepiej.
Wyjście. Sytuacja bez wyjścia. Zawsze jest jakieś wyjście. Jakoś tak wyszło. Wyjście awaryjne. Wyjść z siebie. Wyjść na ludzi... Wewnętrzne dążenie do zmiany; nieustające poczucie dziwnego niepokoju; tak jakbym wciąż chciałbym być kimś innym; szukał wyjścia... <Interpol - Next exit>